środa, 11 maja 2011

Polskie media a rozpad "wspólnego razem"

Łódzkie wydarzenia (morderstwo motywowane politycznie) tylko obnażają sytuacje które są codziennością wielu polskich miast. Autor wielokrotnie zetknął się z przemocą polityczną, jest ona normą dnia codziennego wielu polskich miast, niewidoczna może dla osób zamkniętych w swoich warszawskich biurach i gabinetach. Walka polityczna odbywa się na ulicach, wolność niektórych grup jest ograniczona agresją np. grup skrajnych, użyciem przemocy. Przemoc polityczna dotyczy osób odważających się mieć odrębne poglądy, czy choćby tylko odmienny wygląd.


Autor zna sytuację miasta swojego pochodzenia na terenie Ziemi Lubuskiej, skąd bezustannie słyszy od ofiar o toczących się konfliktach, jak też nawet o manipulowaniu policyjnymi statystykami przestępstw w tym najniebezpieczniejszym z większych miast Polski (65,63 przestępstw na 1000 mieszkańców w 2008 r.) . Sam też padł kilkakrotnie ofiarą ataków na tle ideowym we wspomnianym regionie- powodem mógł być "zbyt kosmopolityczny ubiór". 

Policja? W jej mityczną moc rozwiązywania takich napięć wierzą chyba najczęściej czytelnicy i twórcy tabloidów. Trudno iść się skarżyć, gdy sprawcę i tak niedługo znów spotkamy na ulicy. W Polsce funkcjonuje nie ten model wymierzania sprawiedliwości, obecny pochodzi z innej epoki historycznej. Policja i wymiar sprawiedliwości w Polsce są archaicznymi organizacjami, są niezreformowanymi organami dawnego państwa totalitarnego niedopasowanymi do realiów świata współczesnego, są organami nienadającymi się do funkcjonowania we współczesnych społecznościach. Represyjny model sprawiedliwości powodujący wzrost kosztów całkowitych (suma kosztów ofiary i przestępcy) winien być zastąpiony modelem sprawiedliwości naprawczej jako wydajniejszej nie tylko ekonomicznie, ale także i społecznie.
Urwana ciągłość społeczna
Ciągłość społeczna jest zrywana przez rewolucje technologiczne. Hipotezą niniejszej pracy jest twierdzenie jakoby rewolucja technologiczna w sferze mediów spowodowała zerwanie wspólnoty społecznej i spowodowała wykształcenie się w Polsce szeregu różnych, odrębnych społeczeństw. W opinii autora w Polsce zawiodły media tkwiące w XX-wiecznej przednowoczesności, w wyniku czego wykształciło się kilka odrębnych społeczeństw, w których każde posiada odrębną kulturę, sztukę. W wyniku zaawansowania procesu narrowcastingu doszło do rozpadu czy zaniku wspólnotowości. Upolitycznienie, czy też „rotacyjna prywatyzacja” mediów publicznych spowodowały sytuację w której ogromne grupy społeczeństwa nie korzystają w ogóle z żadnych produktów mediów definiujących się jako publiczne. Doszło do rozpadu „Polskiego Razem”, możliwe że nie dostrzeganego przez osoby śledzące np. media tabloidowe, w Polsce uważane za media głównonurtowe.
Powyższe słowa autor notuje na seminarium poświęconym rozwojowi kulturowemu Polaków. Dane statystyczne są wstrząsające. 12 % ludności kraju nie prowadzi nawet życia towarzyskiego. Indeks aktywności obywatelskiej, procent aktywnych i bardzo aktywnych obywatelsko, wynosi 13 %, i jest najniższy spośród 20 badanych krajów. Zaangażowanie w organizacjach społecznych jest 4-rokrotnie mniejsze niż w krajach -liderach i oczywiście najmniejsze w badanej grupie 20 krajów. Badania te przytoczono w pracy Henryka Domańskiego pt. "Europejskie społeczeństwa" komentującej wyniki Europejskiego Sondażu Społecznego.
Następuje kulturowe „zamykanie się” w gettach odrębnych kultur. Wnioski spisane przez Pawła Śpiewaka po jednym z seminariów niedawnego Kongresu Obywatelskiego to: „Polska podzielona aż do trzewi. Na plemiona, na plemię narodowo- katolickie i drugie plemię, które trudno określić.” Nastąpiła dekompozycja, widoczny jest brak wspólnych celów społecznych, pojawiła się antagonizacja poszczególnych grup.
Już tylko interesy polityczne
Mira Marody i Jacek Raciborski cytowani przez E. Bendyka przedstawiają rozpad tradycyjnego społeczeństwa, które w dzisiejszych czasach jest „posegmentowane, zamykające się jak amerykańscy Amisze w swoich enklawach”. Socjolog Alain Touraine idzie dalej, i w opinii autora trafia w sedno. Oto wspólne społeczeństwo już nie istnieje. „Społeczne i polityczne instrumenty tworzenia społecznej całości utraciły na znaczeniu: związki zawodowe, kościoły, partie polityczne, klasy, a nawet rodzina przestały być kluczowymi punktami odniesienia dla budowania społecznej tożsamości jednostek. Najważniejszym źródłem podmiotowości staje się kultura”- argumentuje Touraine przytaczany przez Edwina Bendyka. To wokół niej zbudowały się nowe polskie społeczeństwa. Jesteśmy już krajem wielokulturowym. I wielu społeczeństw.
Autor ma przyjemność być członkiem jednego z mniejszych polskich społeczeństw, ot, małej, polskiej społeczności zbudowanej wokół jednej z kultur wielokulturowego współczesnego świata. Odważy się na tezę że jego społeczność jako homogeniczna grupa nie mam nic wspólnego z innymi polskimi społeczeństwami. Grupy takie jak autora komunikują się prawie wyłącznie przez narrowcasting, o którym mowa jest w innych pracach autora. Co więc scala rozmaite zatomizowane społeczeństwa, albo, w wersji mniej radykalnej, segmenty zatomizowanego społeczeństwa? Otóż wg A. Touraine: już tylko wspólne państwo i jego instytucje.

Adam Fularz , ilustracja: cc wikimedia, Phillip Jeffrey

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Doniesienia